Od czego tyjemy? Węglowodany vs Tłuszcze

Od dawna spotkać można dyskusje, które rozbrzmiewają między zwolennikami diet wysoko węglowodanowych i wysoko tłuszczowych, gdzie sam sens kieruje się w stronę głównego wroga naszej sylwetki, który powoduje że nabieramy zbędne kilogramy.

Od czego więc tyjemy, od węglowodanów, czy od tłuszczy?

Osobiście uważam, że temat nie jest zerojedynkowy jak przyjęło się uważać i wskazanie winowajcy nadwagi i otyłości wymaga głębszej analizy problemu.
Przede wszystkim warto zauważyć, że obydwa makroskładniki są NIEZBĘDNE, więc wszelkie monotematyczne diety ograniczający dany element do zera nie będą najlepszym rozwiązaniem (oczywiście nie mówie o przypadkach klinicznych lecz w ujęciu osoby zdrowej i aktywnej).
Warto wziąć pod uwagę, że bardzo często mamy też przedstawione nie jasne i ograniczone powiązania stawiając węglowodany na równi z cukrami rafinowanymi, a tłuszcze jako tylko nasycone lub co gorsza trans. W takie sytuacji możnaby wysunąć daleko idące stwierdzenie że oba składniki są złe… Nic bardziej mylnego! Pamiętajmy, że oba wymienione składniki powinny być rozpatrywane w kontekście np. skrobii, glukozy lub tłuszczów jedno i wielonienasyconych, a także odsetku niezbędnych nasyconych w naszej diecie bazując na ich nisko przetworzonych przedstawicielach w odpowiednich ilościach.

Oczywiście same tłuszcze trans, cukry rafinowane będą niekorzystnie działały na nasz organizm ale idąc tropem matematycznym jeśli zmieścimy je w makro naszej diety to też nie przytyjemy!

Brzmi abstrakcyjnie, ale rzeczywiście poprawnym stwierdzeniem jest że:

TYJEMY OD NADMIARU DOSTARCZONEJ ENERGII!

Bez różnicy czy źródłem są tłuszcze, czy węglowodany. Oczywiście można by to teraz podciągnąć pod schemat diet IIFYM i w myśl  często spotykanej zasady powiedzieć, że dieta oparta na batonach, słoiku nutelli itd, która mieści się w makro będzie dobra. Znowu błąd! Nic bardziej mylnego.
Pamiętajmy też o drugiej stronie tej układanki, czyli zdrowiu i jakże ważnym w dzisiejszych rozważaniach dla nas pułapie tzw zera energetycznego. Dlaczego jedna osoba je 1400kcal i nie chudnie, a inna 2000 kcal i redukuje?
Tu należy spojrzeć na działanie danych składników na nasz organizm i można odnieść to do teorii, iż rzeczywiście pewne produkty powodować będą łatwiejsze odkładanie się tłuszczu aniżeli inne, a także zwiększać będą ryzyko nabrania kilogramów poprzez:
– zaburzenia glikamii (np. insulinooporność)
– zaburzenia metaboliczne
– niedoczynność
– anemia

Weźmy pod uwagę, że w sytuacji nadmiernego spożywania produktów przetworzonych i  dostarczania tym samym substancji (jak cukry, tłuszcze trans itp.), które powodują destrukcje hormonalne, zaburzenia metaboliczne jednym słowem osłabiamy nasz organizm do tego stopnia że ryzyko odłożenia tkanki tłuszczowej rośnie, a ilość dziennie spalanej energii spada (zwolnienie przemiany materii).

Do tego dochodzi zaburzenie osi sytości, zwiększenie łaknienia, spadek mocy – chęć doładowania kalorycznego.
Finalnie nasz pułap „zero” na którym przekraczamy barierę zapotrzebowania kalorycznego zmienia się i gdy znajdowała się ona na poziomie np. 2500 kcal na których waga utrzymywała się stabilnie, teraz spada do np. 1800 kcal, więc jakiekolwiek przekroczenie tej granicy spowoduje efekt tycia, niezależnie czy mówimy o węglowodanach czy tłuszczach.

Warto też wziąć pod uwagę masę innych czynników jak np.:

Wpływ substancji na odkładanie się innych składników –  np. przy posiłkach wysokotłuszczowych (bogatych głównie w tłuszcze nasycone) można doprowadzić do chętniejszego odkładania węglowodanów w postaci tkanki tłuszczowej (nie jest to regułą).

Alkohol – choć sam nie tuczy sprzyja odkładaniu się innych składników, a także co ważne wpływa na pobudzenie łaknienia co sprzyja chęci jedzenia np. fast food’ów lub przekąsek podczas spożycia.

Posiłki tłuste połączone ze smakiem słodkim – mogą powodować pobudzenie łaknienia i większą możliwość zjedzenia ponadprogramowych ilość składników (przykład batonika, w którym mamy połączone cukry z tłuszczami – nawet 40-60% podaży energii całości produktu).

WNIOSEK?

Nadal zasada jest prosta – TYJEMY OD NADMIARU ENERGII, ale są pokarmy które sprzyjają mocniej przekraczaniu tego pułapu z racji pobudzenia łaknienia lub zmian patologicznych w organizmie które obniżają nasz pułap zapotrzebowania tym samym ułatwiając przekroczenie go.

 

 

Czekam na Wasze opinie na ten temat.
Uważasz, że artykuł jest warty uwagi? Udostępnij go.

Od czego tyjemy? Węglowodany vs Tłuszcze
4.3 (85.45%) 22 votes
pg

Podobne Newsy